Czy pracodawca może udzielić kary?

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie niewinny czat z jedną z moich klientek.

Pytania klientów zadane na Facebooku przeglądam wieczorem "po godzinach". Zwykle odpowiadam
na nie następnego dnia, ale tym razem nie mogłam czekać do rana. Klientka skarżyła się na
pracodawcę, u którego pracuje sezonowo: "nie dość, że nie ma pracy, to jeszcze udzielają niesłusznie
kar";. I właśnie to mnie zaintrygowało. Lista zarzutów była długa. Nie we wszystkich punktach klientka
miała rację (przynajmniej z punktu widzenia prawa), ale dało się wyraźnie wyczuć jej frustrację. Moja
frustracja była chyba jeszcze większa, ponieważ wiem, że klientka reprezentuje znaczną część
pracowników tymczasowych, którym trudno walczyć o swoje prawa, albowiem stawiani są często w
pozycji zależnej.


KIEDY PRACODAWCA MA PRAWO UDZIELIC KARY? Kiedy KARA JEST SŁUSZNA A KIEDY NIE?


Holenderski pracodawca może ukarać nas nie tylko naganą. Okazuje się, że może dotkliwie dać się
nam we znaki nakładając na nas grzywnę, którą może odciągnąć z wynagrodzenia. Można byłoby
pomyśleć, że system kar i nagród znany nam jest od wielu lat. Pracodawca nagradza nas premią,
bonusem lub dniem wolnym. Pracodawca może również nas ukarać za niewłaściwe i niezgodne z
regulaminem zachowanie na terenie pracy, np. używanie telefonu pracodawcy, korzystanie z Internetu
pracodawcy, korzystanie z prywatnego telefonu podczas pracy itp. Pracodawca wykazuje w ten
sposób swoje niezadowolenie w stosunku do pracownika.


W Holandii system kar jest ściśle określony. Pracodawca jest zobowiązany zawrzeć system kar w
indywidualnej umowie o pracę, kolektywnej umowie o pracę  lub w regulaminie zakładowym. Jeśli tego
nie zrobi, nie ma prawa egzekwować kary. Ważne jest, aby pracownik wiedział o obowiązujących
zasadach i systemie kar. System musi być transparentny: pieniądze uzyskane z nałożenia kary nie
mogą stanowić części zysku pracodawcy, czyli mówiąc kolokwialnie, nie mogą wylądować w kieszeni
dyrektora. Kara nie może przekroczyć połowy dziennego wynagrodzenia pracownika na tydzień.


Jak straszny jest pejcz pracodawcy doświadcza wielu moich klientów - Polaków zatrudnianych przez
holenderskie biura pośrednictwa pracy oferujących zakwaterowanie. W umowie o pracę zawarta jest
wówczas klauzula o warunkach wynajmu pokoju. Często chodzi o mieszkanie wielopokojowe ze
wspólną kuchnią i łazienką. Warunki kwaterunku bywają różne, jednak często pozostawiają wiele do
życzenia.


W latach 2007-2008 pracowałam dla jednego z biur pośrednictwa pracy jako koordynator/tłumacz. Do
moich oficjalnych obowiązków należało m.in. nakładanie kar na pracowników tymczasowych.
Wysokość kar była faktycznie opisana. Kary mogły obejmować np. nie posprzątanie pokoju,
uszkodzenie wyposażenia mieszkania, a nawet wywoływanie konfliktów itp.
Uszkodzenie mienia ma się nijak do prawa pracy i praw dotyczących wynajmu mieszkania. Każdy,
(pracownik, czy nie), kto dopuści się uszkodzenia mienia ma do czynienia z czynem niedozwolonym,
w rezultacie prowadzi to do odpowiedzialności cywilnej, czyli obowiązku naprawienia szkody.


Logicznie rzecz ujmując pracodawca musi w jakiś sposób zabezpieczyć swoje mienie. Jeśli kupuje
lodówkę do wynajmowanego przez siebie mieszkania, a pracownik ją niszczy, to w takim przypadku
kara pieniężna jest słuszna. Podobnie sprawy wyglądają w hotelu. Jeśli gość hotelowy zniszczy
mienie hotelowe może zostać ukarany grzywną. W przypadku wynajmowanych przez pracodawcę
mieszkaniach nasuwają się jednak pytania: w jaki sposób stwierdza się czy lodówka została celowo
popsuta, czy też zwyczajnie doszło do jej wyeksploatowania, który z pracowników ją zepsuł i na
podstawie jakiego materiału dowodowego się to stwierdza? Ostatecznie, kto dokonuje tej oceny?
Myślę, że w mieszkaniu zamieszkiwanym przez 20 pracowników, wyposażonym w dwie lodówki,
koordynatorowi, który i tak ma wiele obowiązków, trudno szukać przyczyny niesprawności lodówki lub
sprawcy. Kiedy trudno jest ustalić sprawcę, zarządca budynku, w naszym przykładzie pracodawca,
może rozłożyć pokrycie szkody na wszystkich lokatorów.


Sprawa kar, czyli odpowiedzialności cywilnej za uszkodzenie mienia w przypadku pracownika
tymczasowego (najemcy) jest bardzo dyskusyjna. Rozumiem w pełni pracodawcę, który nie może
pozwolić sobie na zbędne wydatki w postaci zakupu wyposażenia mieszkań, czy środków lokomocji

(rower) pozwalający pracownikowi dostać się do pracy. Jednak w tej bardzo zależnej pozycji
pracownika, który obawia się utraty pracy, system kar może być nadużywany, nieumiejętnie
interpretowany i nieumiejętnie wdrażany w życie. Dlatego rosnące niezadowolenie, a nawet oburzenie
pracowników tymczasowych również jest zrozumiałe. Nie mam jednoznacznego rozwiązania na te
częste nieporozumienia. Jednoznacznie stwierdzam, że trwający latami problem jest co najmniej
niepokojący i obawiam się, że dopóki polski pracownik tymczasowy będzie nadal w dużym stopniu
zależny od pracodawcy, w takim wymiarze jak ma to dziś miejsce, sytuacja ta nie ulegnie zmianie.

 

Autor: Anna Konowalczyk