Sprawy o odszkodowanie powypadkowe bywają powikłane

Z cyklu: moje przemyślenia

Otrzymałam telefon. W słuchawce słyszę płaczliwy głos członka rodziny osoby poszkodowanej w wypadku drogowym. Słucham więc z coraz większym przejęciem.

 

Przed oczami zaczynają pojawiać się szybko zamazane obrazy: moment wypadku, zamknięty ruch, miejsce gdzie siedział poszkodowany, ilość pasażerów(kto jeszcze ucierpiał?). Widzę zamieszanie, zamęt,  światła karetki i samochodu policyjnego, uwijających się pielęgniarzy, zgromadzonych ludzi, niektórzy zasłaniają oczy, inni popadają w panikę, wszyscy chcą jakoś pomóc jednak są bezradni...

Umówiłam się z rodziną poszkodowanego w szpitalu. Z reguły to pierwszy krok jaki podejmuję. Chcę poznać klienta i jego rodzinę, wyjaśnić co trzeba zrobić, zasięgnąć opini personelu medycznego, jednym słowem: zatroszczyć się o dalsze postępowanie i uspokoić rodzinę, bynajmniej postarać się.

 

I tu zaczynają się schody. Ktoś by powiedział, ale dlaczego przecież właśnie zaczyna się ta dobra część opowieści! To prawda, jednak ten pierszy kontakt z rodziną w zaistniałej sytuacji bywa dla mnie najtrudniejszy...

 

Jadę na to pierwsze spotkanie. W samochodzie ponownie przypominam sobie szczegóły sprawy i układam pytania, jednak im bliżej szpitala tym mniej to klarowne. Zaczynam mysleć o tym w jakim stanie jest poszkodowany, jak wygląda, czy się z tego wygrzebie, jak będzie wyglądało jego życie, co mam tak naprawdę powiedzieć rodzinie, jak ich pocieszyć, jak ich uspokoić, czy bedę mogła zamienić słowo z poszkodowanym?

 

Ten moment kiedy wchodzę na salę i razem z rodziną siadamy obok łóżka pacjenta budzi wiele emocji. Tak naprawdę nie znam przecież tych ludzi, ani oni mnie, jednak właśnie ten moment wyzwala swego rodzaju więź, spójność, jakby poczucie obowiązku, że muszę coś zrobić i do tego muszę zrobić to dobrze, żeby zapewnić poszkodowanemu dobry start w „nowym życiu”. Wtedy doceniam swoje zdrowie i zdaję sobie sprawę jak błahe są problemy życia codziennego. Popsuty laptop i zatkana kratka ściekowa w łazience przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

 

To zwykłe ludzkie uczucia i generalnie nie ma nic negatywnego w tych przemyśleniach, więc pewnie zapytujecie się co sprawia, że ten pierwszy krok jest taki trudny. Poprostu tak jest...

 


W niektórych sprawach o odszkodowania powypadkowe zadośćuczynienie sięga sześciocyfrowych liczb, jednak nie każda z tych spraw kończy się happy end’ em. Mam na myśli utratę zdrowia, możliwości zarobkowania i ograniczenia w innych dziedzinach życia...