Szkoły jezyka niderlandzkiego

Jest kilka możliwosci opanowania  języka holenderskiego:

  • samodzielnie, przy pomocy zamówianych podręczników w języku polskim bądź holenderskim
  • uczęszczając do szoły wieczorowej

W Arnhem prowadzone są kursy języka holenderskiego przez Volksuniversiteit. Nauka podzielona jest na 3 m-czne moduły. Kliknij po więcej informacji bądź skontaktuj się ze mną.

Osobiście gorąco polecam szkołę Talen Training Centrum TTC.

 

W szkole TTC uczysz się w małych grupach z polskim nauczycielem. O wszystko możesz zapytać w języku polskim. Zupełnie bezstresowa nauka. Informacja telefoniczna od poniedziałku do piątku w godzinach od 10:00-12.00 pod numerem:+31 (0)35 602 1144.


 

Teresa Jaskólska (właścicielka Talen Training Centrum TTC) rozmawia z  Anną Konowalczyk

Teresa: Polacy w Holandii. Przyjechałaś do Holandii znając już język holenderski czy dopiero tu na miejscu podjęłaś naukę?

 

Anna: Zanim postanowiłam przyjechać do Holandii samodzielnie uczyłam się języka holenderskiego na poziomie pierwszym, czyli podstawowym. Wymagało to ode mnie systematyczności i dyscypliny, ponieważ jak dotąd uczyłam się klasycznie – w szkolnej ławie pod reprymendą nauczyciela. Dalszą naukę języka niderlandzkiego podjęłam po trzech miesiącach pobytu w Holandii. Początkowo przez 3 m-ce uczęszczałam na wieczorowy kurs holenderskiego dla początkujących, po czym podjęłam dzienną naukę. Naukę kontynuowałam 5 m-cy. Po ośmiu latach pobytu w Holandii odbyłam 3 miesięczny indywidualny kurs języka niderlandzkiego dla zaawansowanych na poziomie wyższej uczelni. To skutecznie pomogło mi w wyszlifowaniu języka holenderskiego i podejrzewam, że to nie ostatni krok. Nauka języka niderlandzkiego to bezustanny proces; stale uczę się nowo zasłyszanych słówek. 

Teresa: Masz własny, kwitnący biznes. Twoja firma jest znana nie tylko wśród Polaków. W jaki sposób nauczyłaś się holenderskiego języka biznesowego?

 

Anna: Dziękuję za komplement. Od początku pobytu w Holandii zdawałam sobie sprawę, że znajomość języka holenderskiego otworzy mi drzwi do samorealizacji; pozwoli mi funkcjonować w świecie biznesu jak i na polu prywatnym. Na pewnym etapie pracy zawodowej jedynym moim narzędziem stał się język urzędowy w piśmie i w mowie. Funkcja, jaką piastowałam nie uwzględniała innej opcji, a mój język holenderski wymagał jeszcze kropki nad i. Podjęłam to wyzwanie z lękiem, że może się nie udać. Zaczęłam czytać więcej prasy holenderskiej, co miało poszerzyć zasób słów i bardziej przykładałam się do pisania tekstów holenderskich. Trafiłam na wspaniałą szefową, która początkowo kontrolowała pisane przeze mnie pisma w języku holenderskim. Z czasem używanie holenderskiego języka biznesowego stało się łatwiejsze, a ja sama się z nim oswoiłam. Przyznaję, że to nie było proste zadanie i nie przyszło mi to lekko, jednak satysfakcja jest ogromna! Dzięki kilkuletniej determinacji dziś samodzielnie prowadzę firmę doradczą, pomagającą Polakom w stawianiu pierwszych kroków na terenie Holandii. Z racji wykonywanego zawodu moja firma ściśle współpracuje z wieloma instytucjami holenderskimi. Bez znajomości holenderskiego języka biznesowego nie byłoby to możliwe.

Teresa: Czy Twoim zdaniem jest możliwe zbudowanie swego biznesu tutaj w Holandii bez znajomości holenderskiej kultury biznesowej? Jakie największe różnice widzisz w sposobie prowadzenia biznesu w Polsce i w Holandii?

 

Anna: Zdaje się, że przypadkowo po części wyprzedziłam kolejne pytanie. Wyżej wspomniałam, że znajomość holenderskiego języka biznesowego jest filarem prowadzenia firmy w Holandii. Równie ważne jest zapoznanie się i przyswojenie sobie holenderskiej kultury biznesowej. W Holandii dialog w biznesie prowadzony jest w łagodny sposób, w poszukiwaniu kompromisu. Stosuje się zasadę „win-win”, co można przełożyć na „wilk syty i owca cała” lub „afspraak is afspraak”, czyli dotrzymuje się danego słowa. W Polsce jest podobnie, przy czym komunikacja przebiega w bardziej ekspansywny sposób i stosowane są luźniejsze granice dotyczące ustaleń. Rozumiejąc te różnice łatwiej jest prowadzić interesy i osiągnąć zamierzony cel.

Teresa: Co poradziłabyś polskim przedsiębiorcom, którzy mają wspaniałe produkty lub usługi, a mimo to mają za mało klientów by „przeżyć”?

 

Anna: Jestem jednym z licznych przedstawicieli polskiej przedsiębiorczości na terenie Holandii. Myślę, że każdy z nas boryka się z wyzwaniem dotyczącym rozbudowania firmy, powiększenia obrotów czy pozyskaniem klienta. To nierozerwalna część całości, czyli nie można jej wyeliminować. Moim celem jest niesienie pomocy Polakom w załatwianiu formalności na terenie Holandii w taki sposób, żeby ich integracja z Holandią przebiegała w sprawny sposób.  Jasno postawiony cel i rozpoznanie potrzeb grupy docelowej pomagają mi do niej dotrzeć.  Ważny jest również stały dialog z klientem. To tak jak z nauką języka- trzeba stale powtarzać słówka, żeby je zapamiętać. Klientowi trzeba stale przypominać, że istniejesz, że masz dla niego produkt, którego on szuka, albo będzie szukał. Im częściej potencjalny klient „widzi Cię” w postaci ulotki lub innej formy reklamy, tym większa szansa, że zapamięta właśnie Ciebie i skontaktuje się właśnie z Tobą, jeśli będzie potrzebował Twojego produktu. Dbałość o już pozyskanego klienta jest wiodąca, bowiem zadowolony klient poleci Cię potencjalnemu klientowi.

Teresa: Czy nauka języka niderlandzkiego sprawiała Ci problemy?  

 

Anna: Samodzielna nauka języka niderlandzkiego w początkowym stadium wydawała mi się prosta. Miałam wrażenie, że sobie poradzę i jestem świetnie przygotowana. Po przyjeździe do Holandii szybko odkryłam jak się myliłam. Nie rozumiałam prawie nic, nie potrafiłam wyodrębnić poszczególnych słów w zdaniu, słyszałam potok dźwięków, z których nie mogłam wyłowić żadnej treści. Ciężko było włączyć się w rozmowę, wyjaśnić cokolwiek, nie wspominając o załatwieniu jakiejkolwiek formalności. Zwykły zakup biletu w kasie przybierał formę koszmaru. Myślałam nawet, że język niderlandzki jest nie do opanowania! Dziś wywołuje to szeroki uśmiech na mojej twarzy, ponieważ wiem, że byłam w błędzie. Języka niderlandzkiego można się nauczyć, czego jestem przykładem.

Teresa: Na zakończenie, co chciałabyś przekazać tym Polakom w Holandii, którzy dopiero rozpoczynają działalność swojej firmy?

 

Anna: Jako doradca i przedsiębiorca, który również kiedyś zaczynał, chciałabym dodać wszystkim początkującym animuszu i pogratulować odwagi. Uważam, że w początkowej fazie prowadzenia firmy najważniejsze jest wyciąganie lekcji z każdej porażki, poszerzanie wiedzy w swojej specjalności i bezwzględny ZAKAZ poddawania się.

Teresa: Dziękuję Anno za obszerne odpowiedzi i życzę sukcesów.